Kacper i spółka; Klątwa wodnika - recenzja komiksu

 

Recenzja - Kacper i spółka; Klątwa wodnika

Cześć kochani. Dziś na blogu pokażę Wam kolejny komiks dobrze już Wam znanego z komiksów dla dzieci i dorosłych Adama Święckiego. Ja co prawda bardziej, z oczywistych względów, czekam na te drugie, ale pracujemy z tym co mamy - przed Wami kolejna odsłona serii Kacper i spółka.
Zapraszam!

Pan Święcki od lat w swoich komiksach eksploruje tematykę słowiańską. Na blogu możecie znaleźć kilka z Jego pozycji. Ostatnio, mam wrażenie, skupił się wokół twórczości dla dzieci. Tak jest również z Klątwą wodnika z serii Kacper i spółka.
Kacperek spędza wakacje na wsi u dziadków. Sytuacja staje się nerwowa, kiedy zaczynają znikać dzieciaki. Kto jest odpowiedzialny za ten stan rzeczy?
Wieś dziadków staje się coraz bardziej żywa. Poznajemy kolejnych mieszkańców wioski, są nowe dzieciaki (bliźniaczki prawdopodobnie wracają ze szkolenia w Guantanamo).
Fabuła jest bardzo angażująca i wielowątkowa, a grafika jak zwykle wysoce atrakcyjna i dynamiczna, jak dzieciaki. Pachnie wakacjami spędzonymi u dziadków na wsi.
Pan Adam odchodzi od konwencjonalnego wyglądu demonów słowiańskich. Jego wodnik przypomina raczej wersję biblijną, bądź wieloryba z Pinokia. W mój gust szczególnie uderzyło jego ubarwienie. Poza tym pojawia się także olbrzym oraz kłobuk, więc nie tylko tytułowy stwór jest tu nawiązaniem do demonologii słowiańskiej.
Na pierwszy rzut oka widać, że wątki słowiańskie są jedynie pretekstem. Pretekstem do podania nam fabuły w typie "wakacje z duchami". Macie więc szansę wyruszyć ze swoim dzieciakiem w nostalgiczną podróż.

Czy polecam? Jasne, jak zwykle. Komiksy Pana Adama to bardzo wartościowe rzeczy - zarówno pod kątem estetycznym, jak i treści. A i zawsze znajdzie się ważki morał, który tak lubią baśnie.

 Rok wydania: 2026

Cena okładkowa: 59,90



Komentarze