Siewczyni pożogi - recenzja

 

Siewczyni pożogi - Jagiełło

Recenzja

Cześć kochani! Dzięki uprzejmości Krzysia Jagiełły miałam okazję zajrzeć w końcu do jego książki otwierającej nowy cykl powieści historyczno-legendarnych. Tym razem oczami Autora poznamy Wandę. Jeśli jesteś otwarty na nową "Lalkę" i inne interpretacje klasyków -
zapraszam!
Ledwie Krzysztof zakończył nas męczyć Piastem (recenzje książek możecie znaleźć na blogu), a bez żadnej litości zaczął pisać nowy tytuł i w nasze ręce oddał Siewczynię pożogi, którą wysłał mi w swojej wielkoduszności. Jak już wspomniałam na tapet brana jest kolejna sylwetka znana z legendarnych dziejów Polski, Wanda. Autor bawi się konwencją, więc nie jest to opowieść, którą znacie. Przede wszystkim jest odarta z magii, opatrzności, i jak Krzysiek nas już przyzwyczaił, prostej moralności. Sama księżna, jak zobaczycie, również znacznie różni się od tej, którą przedstawili nam dziejopisarze. Odbiega od obrazu bohaterskiej, czysto altruistycznej postaci. Ale w końcu dzieje legendarne to nie są prawdy objawione, prawda?
W fabule Krzysztof od razu rzuca nas w wir walki. Chyba nic wielkiego nie zdradzę pisząc, że pozycja zaczyna się eliminacją wszystkich męskich potomków Kraka i objęciem rządów przez Wandę, której zasadniczo poświęcona jest ta pozycja. A jak wiemy również z historii Libuszy, władczyni Czech - baba na tronie to co najmniej nieszczęszczące, a w interpretacji Długosza - wręcz przekleństwo rzucone na kraj. Cała książka jest naznaczona krwią, także nie myślcie sobie, że kiedy -powiedzmy że- główną bohaterką jest kobieta, to zwalniamy. Skąd. Mam wręcz wrażenie, że jest jeszcze bardziej intensywnie.
Książka pisana jest z kilku perspektyw. Myślę, że można rozróżnić w niej co najmniej 5 wyróżnionych wątków. "Skaczemy" po różnych ludach ówczesnej Europy, więc poznacie między innymi wikingów, Morawian, Sasów i Rusów. Tym samym obok postaci legendarnych, takich jak Wanda i wzmiankowany jedynie Ragnar Lodbrok poznajemy szereg historycznych, między innymi Świętopełka (844–894r.) i Arnulfa (850-899r.). Autor zdecydowanie bardziej wgryzł się w życie Słowian i kreuje nam bardziej szczegółowy jego opis. Zobaczycie dokładniej jak wyglądały ich grody, architektura, święta, sprawowanie kultu i wierzenia. Opisana jest m. in. tak zwana umyczka i Jare Gody. Także tym razem nie rzuci nam jednego, szalonego wołchwa na pożarcie.
Wracając do fabuły. Jak już wspomniałam, w sumie książka ma kilku głównych bohaterów, których losy się w pewnych momentach przetną. Oprócz boskiej Wandy jawiącej się nam jako córka samego Piasta poznacie m.in. rozkosznego Björna, wojowniczego Dzierżysława, zupełnie żadną Rościsławę i księcia morawskiego Świętopełka. Pionki są już rozstawione. Jak potoczy się ta partia? Czy polecam książkę? Jasne. Krzysiek bardzo rozwinął się przez te kilka lat, a jego książki wydają się być coraz ciekawsze i rozwinięte pod różnymi kątami, zarówno pisarskimi jak i historycznymi. Jeśli macie ochotę oderwać się i sięgnąć po jakąś beletrystykę - czemu po nie po Siewczynię pożogi?


Rok wydania: 2026

Cena okładkowa: 79,90



Komentarze