Igor Górewicz o Słowianach II. Gościnni barbarzyńcy. Portret przodków. - Górewicz
Recenzja Moi drodzy, w tym roku straszna posucha, więc na pozycję "Gościnni barbarzyńcy" zareagowałam nader entuzjastycznie. Czy słusznie? Zapraszam! Otóż średnio. Ale po kolei. Można śmiało napisać, że leżąca przed nami książka popularnonaukowa bada stereotypy wynikające ze źródeł wszelakich o Słowianach. Intencje i potencjalne uprzedzenia autorów, ich nastroje. Porównuje różne fragmenty szukając wspólnych i uwiarygadniając przekazy, ale przede wszystkim próbuje odpowiedzieć na pytanie: jacy faktycznie mogli być nasi przodkowie? Książka dzieli się na dwie zasadnicze części - "Groźny jak Słowianin" i "Gościnny jak Słowianin". Tam mamy podzielone źródła wytykające pozytywne i negatywne cechy naszych przodków. Najmocniejszą stroną pozycji są oczywiście źródła. Nie są co prawda jakieś odkrywcze, ale zawsze warto je przypominać, bo za każdym razem można w nich odkryć nowe niuanse, albo spojrzeć z innej perspektywy, która zmienia się z wiekiem i doświadczeniem. Chyba najdłuższym rozdziałem jest podrozdział o ofiarach z ludzi. Sama zresztą naukowo zajmowałam się tematem, który jest bardzo ciekawy. Po pierwszym "hurra" musimy wymienić liczne wady publikacji. Autor ma męczący, ociekający sarkazmem styl narracji, czego w poprzednich jego pozycjach nie zauważyłam. Nie wiem, czy nie zwróciłam wcześniej na to uwagi, czy dopiero teraz odpiął wroty. Kolejnym kamieniem muszę rzucić za liczne literówki. Każdy popełnia błędy, ja w szczególności, ale od tego jest redakcja żeby zmniejszyć ich ilość. Dodatkowo tu są błędy niewybaczalne - w źródłach. Widziałam co najmniej 2 i w obu przypadkach zmieniają zupełnie znaczenie przytoczonych fragmentów historycznych (87 i 88 strona jakby ktoś się interesował). Potęguje to wrażenie pisania książki na kolanie. Do tego jest nierówna pod kątem treści. Z pierwszej części dowiadujemy się, że jesteśmy okrutni, porywczy, szaleńczy, zabójczy, a tak w ogóle to śmierdzimy, ale za to (w drugiej) jesteśmy gościnni. Do tego w sumie niekoniecznie potrzebnie autor przytacza, średnio zresztą sensowną, teorię wykrystalizowania się Słowian. Nie ma to sensu ani merytorycznego, ani w kontekście zadanego tematu.
Czy polecam książkę? Byłoby to pewnie spoko czytadło, gdyby nie poważne błędy, które należałoby poprawić.

Komentarze
Prześlij komentarz