Helmolda kronika Słowian - recenzja

 

Helmolda kronika Słowian - Helmold

Recenzja Cześć. Dziś recenzja jednego z najważniejszych źródeł dotyczących życia i religii Słowian, głównie zachodnich. Zapraszam!

"Helmolda kronika Słowian" to kronika średniowiecznego, niemieckiego duchownego (1125-1177), która może frustrować. Części pewnie nie zrozumiemy przez kontekst kulturowy. My patrzymy ma świat przez "okulary" łacińskiej kultury i Nowego Testamentu. To co można o autorze powiedzieć to między innymi to, że bez wątpienia jest ksenofobem. Chłop towarzyszył misjom na Połabie i Pomorze Zachodnie, więc część ważnych informacji przekazuje z pierwszej ręki i to jest ważna informacja. Jest z pewnością interesowny i wierzy święcie w to, że cel uświęca środki. Nie da się go specjalnie lubić. Najsilniejszymi stronami kronikarza są niezaprzeczalna erudycja i doskonała znajomość treści Pisma (abstrahując od podążania jego naukami).

Kronika składa się na 2 księgi i obejmuje czas od panowania Karola Wielkiego po upadek Rugii. Z założenia miała być kontynuacją kroniki Adama Bremeńskiego, toteż wiemy, że Helmold poprzednie dzieło znał i sporo zgapił.

Pozycja jest dziełem dość specyficznym. Cechuje ją duża subiektywność, a przede wszystkim po lekturze tytuł może zdawać się zdecydowanie mylący. Zdecydowanie więcej informacji znajdziecie tu bowiem o rodakach autora, niż o jakiś nieokrzesanych Słowianach. Postaram się jednak przybliżyć Wam wydarzenia i ciekawostki jakie znajdziecie w treści.

Polacy są wspomnieni już w rozdziale I. II zaś poświęcony jest Wolinowi. W rozdziale XV autor wspomina panowanie Bolesława Chrobrego, lecz nawet w tak krótkiej wzmiance popełnia błędy.

Co do ciekawszych, słowiańskich wątków - kronika zawiera jeszcze ciekawą legendę św. Wita (rozdział IV), legitymizującą przejęcie ziem słowiańskich przez klasztorników z Korbei (tzw. korbejska legenda vel. Licha baśń). Rozdziały XIX i XX przybliżą Wam z kolei postać księcia obodrzyckiego, Gotszalka. Zainteresuje Was też z pewnością rozdział LII, "O obrzędach Słowian", LXXXVI opisuje zaś relacje niemiecko-słowiańskie i faktyczne zależności pomiędzy narodami. CVIII rozdział zawiera szczegółowy opis Rugii, gęsto cytowany w wielu publikacjach. Wątki, które mnie osobiście zaciekawiły, to między innymi rozdział LV, który podaje przykłady egzorcyzmów, które nie zmieniły się do czasów współczesnych. Jeśli interesuje Was prawo słowiańskie, to znajdziecie w książce wiele przyczynków z nim związanych.

Jak autor widzi Słowian, o których rzekomo pisze?

"Słowianie są z natury wiarołomni i złośliwi, należy się ich zatem strzec" (Helmold, XIV).

"Naród zły i przewrotny" (Helmold, CVII).

Co ciekawe Helmold w swojej kronice pokazuje nam swoją dwulicowość. Z jednej strony jest zatwardziałym ksenofobem, z drugiej krytykuje w szeroki sposób misje na ziemie Słowiańskie, a nawet Stolicę Apostolską. Szeroko potępia m.in. politykę Sasów:
"Powodowany chciwością [Bernard II, przyp. własny] w tak okrutny sposób pognębił Winulów, że doprowadziwszy ich do nędzy zmusił do powrotu na wiarę pogańską" (Helmold, XVI).

"(...) religie (...) nie wykazywały wówczas większego rozkwitu z powodu zachłanności księcia i Sasów, którzy trwonili wszystko nie pozostawiając nic kościołom i kapłanom" (Helold, XIX).

"Stąd można poznać nienasyconą chciwość Sasów (...) zawsze wszakże dbają więcej o zwiększenie trybutu niż o zdobycie dusz dla Pana. Już dawno wzmogłoby się dzięki wysiłkom kapłanów poważne chrześcijaństwo, gdyby nie stała temu na przeszkodzie chciwość Sasów" (Helmold XXI).

Zakonnik mija się wyjątkowo często z naukami Pisma. Szydzi z innych narodów. M.in. Nazywa króla duńskiego Gorma (Gorm II Stary, 899-958(?)) "Wormem" (niem. Wurm - robak), później drążąc ten "żart" słowny. Generalnie o Duńczykach ma podobne zdanie, co o Słowianach:

"Albowiem królowie duńscy leniwi i rozpasani wśród ciągłych uczt, stale nietrzeźwi (...)" (Helmold, CIX).
Używa też innych mało wyszukanych inwektyw w stronę innych, niż własny, ludów. Może to świadczyć o głęboko zakorzenionym u Niemców rasizmie historycznym i zapędów do podbojów ziem słowiańskich dążących do całkowitego podporządkowania, co unaocznia między innymi rozdział LXXXIX. Ucieka się także do ekskluzywizmu, na przykład przypisując nieistniejące zwycięstwa cesarzom niemieckim (choćby XVI). Miłość do bliźniego też jest mu daleka. Bardzo często w
prost popiera wyżynanie Słowian na ich własnych ziemiach i szuka w ich pognębieniu opatrzności bożej. W rozdziale LVI czytamy:
"Najbliższego lata Holzatowie (...) podsunęli się pod gród Płonię (...), Słowian zaś, którzy się tam znajdowali wycięli w pień. Tak więc tworzyli w tym roku użyteczną walkę i przez częste wypady pustoszyli ziemię Słowian" (LVI, Helmold).

Rozdziały obejmujące wydarzenia, które odbyły się podczas życia kapłana są bardziej szczegółowe i nie mają aż tylu błędów faktograficznych, lecz kronika zawiera liczne nieścisłości historyczne. Główne pomyłki to imiona i tytuły władców, dynastie panujące w Europie. Helmold nie wie z kim walczono w danym okresie, np. w bitwie pod Łączynem na przeciwko Niemcom stawia Czechów i Serbów, a byli to Redarowie, a rozdział XIV zdaje się być kompletnie spreparowany. Zresztą nie tylko ten. Wykorzystanie tradycji ustnej w rozdziale XXVIII prowadzi do tegoż samego. Zakonnemu zdarza się również - celowo bądź nie - wysnuwać błędne tezy przyczynowo - skutkowe np. przy spekulowanych przyczynach wybuchu drugiego powstania Słowian. Ma też poważne problemy z liczeniem. Jak już wspomniałam, mylny też może być sam tytuł publikacji. Autora w sumie chyba średnio interesują barbarzyńcy i skupia się raczej na wewnętrznych przepychankach wewnętrznych Cesarstwa.

Głupio pytać, czy polecam kronikę. Jest to unikatowe źródło wiedzy o kulturze i religii słowiańskiej, której do końca nawet nie był w stanie zniszczyć katolicki jak wsączony w jej strony.


Rok wydania: 2003

Cena okładkowa: brak

Komentarze