W kurpiowskich bagnach, na piaszczystych górach i w krzakach jałowca - Majewski
Recenzja
Hej kochani. Dziś troszkę sobie zrecenzujemy książkę, a troszkę porozmawiamy o kurpiowskiej historii i kulturze ludowej. Pozwolę sobie dziś troszkę pogadać.
Zapraszam!
Ostrzegam, że dziś się trochę rozpiszę, gdyż z rzadka prezentuję Wam prace moich sąsiadów z Kurpiowszczyzny. Wpis więc będzie dłuższy, bo pogadamy sobie o Kurpiowszczyźnie w nieco szerszym kontekście.
Pan Majewski, autor książki z bajaniami kurpiowskimi jest gawędziarzem amatorem. Jest to bez wątpienia mocna strona pozycji, bo snucie opowieści przychodzi mu bardzo naturalnie i mam nadzieję, że dostaniemy ich kontynuację w postaci kolejnego tomu. W każdym razie można go uznać za klasycznego bajarza - przekłada nam kurpiowskie wspomnienia zasłyszane w okolicy na własny język. Więc jest to opracowanie opowieści, głównie mieszkańców gminy Lelis, gdzie Sławomir zamieszkuje.
Broszurkę ilustrują wnuki autora oraz zdobią wycinanki kurpiowskie. Strukturalnie dzieli opowiadania na 4 tematy - "O chciwości", "O miłości", "O duchach" i "Smutna opowieść". Zawiera ich w sumie 15.
W kurpiowskich podaniach, nawet mocno przetworzonych widać echa folkloru ogólnopolskiego. Diabeł nosi się po niemiecku, podarki diabła zamieniają się w gó*no, bohater oszukuje diabła, duchy nie mogą przejść przez wodę (nawet żalniki otaczano rowami, symbolizującymi wodę, a po wyniesieniu ciała zmarłego wylewano wodę po myciu zwłok przed progiem, aby zmarły nie mógł przekroczyć go wracając), nazywa się lokalnego topielca imieniem osoby, która straciła życie w danym zbiorniku wodnym, czy bohater zamienia się w drzewo pod wpływem opatrzności, celem uchronienia życia przed oprawcami.
Są jednak różnice. W folklorze ogólnopolskim diabeł nie musi uciekać się do bardziej skomplikowanych podstępów. Jako, że Kurpiacy są wyjątkowo uparci - diabeł wykorzystuje analfabetyzm celem oszustwa. Niemoralne prowadzenie się też nie zostaje ukarane. Uchodzi bohaterowi - jak to byśmy powiedzieli - "na sucho", co jest raczej nietypowe dla folkloru.
Z książeczki poznacie również elementy wyjątkowo bogatej historii Kurpiowszczyzny. Takie jak: potop szwedzki, wojny napoleońskie, bitwa pod Ostrołęką, bitwa pod Verdun, powstanie styczniowe, okupacja niemiecka, zabór rosyjski, II wojna światowa. W jednym z opowiadań cofamy się nawet do XIII wieku. Spotkamy też wspomnienia o postaciach historycznych. Macie więc okazję zobaczyć naszą perspektywę wielu zagadnień z przeszłości.
A w przeszłość możemy zajrzeć tak głęboko, że znajdziemy tu nawet demonologię słowiańską! Tak zjawę, jak i topielca (temat wyjątkowo częsty w naszych okolicach z oczywistych powodów), południcę, boginkę, kłobuka i Leszego w roli boga puszczy. Mitologii wyższej co prawda już nie zaznamy, ale mamy ciekawy wątek wymieszania kulturowego - południca nosi imię Marzanny.
Co jeszcze? Książka maluje naszą topografię i jest wątek znany z polskiego serialu "Plebania" - główny antagonista nazywa się Tracz.
Szczególnie urzekła mnie historia Ciorciuka przedsiębiorczego, kurpiowskiego diabła, więc z niecierpliwością czekam na jego dalsze przygody.
Szkoda, że autor nie zdecydował się się dodać elementów gwary, ale doskonale rozumiem jego wybór.
Przydałaby się też drobna korekta tekstu.
Czy polecam książkę? Oczywiście. Co prawda jak macie ochotę ją przeczytać, to musicie się o nią prawdopodobnie wystarać u autora, ale warto.

Komentarze
Prześlij komentarz