Ciężka Dola Měrćina Nowaka-Njechorńskiego
Dziś w ramach serii, w której przybliżam Wam sylwetki artystów przedstawiających historię Słowian na przeróżne sposoby, chciałabym zwrócić Waszą uwagę na Měrćina Nowaka-Njechorńskiego. Měrćin miał wyjątkowo skomplikowany życiorys, bo żył w skomplikowanych, tragicznych czasach. Mimo wszystko wydawał się niezłomny w swojej misji. Prześledźmy ją razem.
Zapraszam!
Měrćin urodził się w biednej, wiejskiej rodzinie, lecz dzięki bardzo wcześnie dostrzeżonemu talentowi zaczęto z nim pracować pod kątem artystycznym już we wczesnym wieku, dzięki czemu później będzie mógł studiować w największych miastach Europy. Lecz upłynie jeszcze trochę czasu. Najpierw poznając ciężar dorosłości i terminując jako listonosz i poznaje własną kulturę, która będzie oddziaływać na niego już do końca życia. Dzięki tym praktykom staje się świadom swoich serbołużyckich korzeni.
Měrćin mimo niskiego urodzenia studiował w wielu miejscach w Europie. Kolejno w Lipsku, Dreźnie, Pradze, po drodze mając pierwszą wystawę prac w 1920 roku w Zgorzelcu, aż w końcu w latach 1927-29 trafia na warszawskie ASP. Podczas studiów w naszej stolicy znalazł się pod dużym wpływem kultury i artystów polskich, zarówno malarzy i poetów jak i pisarzy. Na szczególną uwagę zasługuje ilustrowany cykl beskidzki z poezją Przerwy-Tetmajera.
1931 roku na łamach "Ruchu Słowiańskiego" Witold Jerzycki napisze o sztuce Njechorńskiego: "W jego sztuce jest dusza wspólnych pierwiastków słowiańskich za sztukę Skoczylasa w drzeworytach, a w akwarelach za Stryjeńską". Był ceniony przez właściwie całe swoje życie - tak jak wcześnie odkryto jego talent, tak od tej pory zdobywał pozytywne recenzje.
Wieloletni romans Měrćina z kultura polską zrodził ok. 200 grafik oraz naręcze ilustrowanych książek, m. im. "ABC dziatwy polskiej w Niemczech.
W okresie 20lecia międzywojennego był redaktorem i ilustratorem wielu czasopism, między innymi "Młodego Polaka w Niemczech". W latach 1926-39 napisał ponad 20 cyklów reportaży i felietonów z Łużyc, Polski, Czechosłowacji, Jugosławii, Warmii i Mazur, Śląska i Pogranicza. W latach 35-39 współpracownik Związku Polaków w Niemczech.

Świętowit, 1928
Artysta lubił wtykać kij w polityczne mrowisko, szczególnie w tematy drażliwe w tamtym czasie dla Niemców, którzy od przeszło 1000 lat rościli sobie prawo do ziem Słowian. W kłopoty wpędził go między innymi polemiczny charakter jego rozważań, często resztą połączonych z rysunkiem satyrycznym. Szczególnie często podróżując po Słowiańszczyźnie krytykował ekskluzywność i szowinizm niemieckiej władzy na okupowanych ziemiach, gdzie w wielu miejscach rugowano nie tylko ludność, kulturę, sztukę, a nawet zasoby naturalne. W lasach umieszczano roślinność "dopasowując ją" do biomów na terenie Rzeszy! W latach 30. był dwukrotnie więziony za twórczość patriotyczną. O tym zaraz.
Kto nie pałał do niego sympatią? Měrćin po raz pierwszy trafił do więzienia w roku 1933 za opublikowanie felietonów satyrycznych "O misji kulturalnej Niemców w Słowacji". No cóż, możecie się domyśleć co w nich było. Fakt jego aresztowania wywołał ogromne oburzenie nie tylko w środowisku artystycznym i pociągnął za sobą falę protestów zarówno w Polsce, jak i Czechosłowacji.
Měrćin nie tylko był działaczem narodowym, ale był także obdarzony delikatnym, twórczym umysłem, zdolnym także do pisania bajek alegorycznych i wielu innych rzeczy, za chwilę wymienimy sobie kilka.
Po wyjściu z więzienia, w 1934 roku powraca na Warmię i Mazury, aby dokończyć serię artykułów. Tym razem jest bardziej zachowawczy i korzysta przy tym z pseudonimu "Babak". Cykl nazywa się "Zahrawaj, zahrawaj, Pjeronje!". Zwrócił w nim między innymi uwagę na akty terroryzowania na tych terenach ludności polskiej przez okupanta niemieckiego. Po swojemu okraszał je gęsto drzeworytami związanymi z lokalnym folklorem i rysunkami satyrycznymi.
W kolejnym z reportaży "Ku niemieckiemu" ukazuje losy Słowian Połabskich, co już wprost krytykuje politykę III Rzeszy i godzi w roszczenia Niemców do ich terenów.
Płanetnik, 1943
Jego historia nie jest jednoznaczna. Měrćin identyfikował się głównie jako Serbołużyczanin. Był za to prześladowany przez niemiecką społeczność, która później jednak upomina się o niego wcielając artystę do Wermachtu. Tam pełnił funkcje na kształt korespondenta wojennego. Według relacji starał się pomagać okupowanym Polakom, między innymi dostarczając żywność. Po wojnie trafił do niewoli amerykańskiej. Wypuszczony wrócił na Łużyce.
Měrćin był przede wszystkim słowianofilem. Reprezentował unikalny styl inspirowany folklorem serbołużyckim i uważany jest za twórcę narodowego stylu serbołużyckiego w malarstwie. Przetarł szlaki dla nurtu etnograficznego w malarstwie. Jako, że nikt nie jest idealny, po wojnie również socjalista.
Pisał niemal tyle co rysował. Pomijając dziesiątki artykułów w prasie, napisał m.in. "Ruskie byliny", "Mistrza Krabata. Dobrego łużyckiego czarodzieja" i "Cudownego konika. Bajkę serbołużycką". Zatrzymajmy się na chwilę przy Krabacie.
Krabat jest postacią z legend łużyckich. Żył w czasach po wojnie trzydziestoletniej, kiedy Śląsk znalazł się w skrajnie złej sytuacji ekonomicznej. Wśród ludzi krążyła wtedy opowieść o tym, że pojawi się bohater, który wyswobodzi kraj spod ucisku. Widzicie w tym przebłysk misji samego autora?
Na swoje pisarskie potrzeby Měrćin badał łużycką leksykę, więc w jego utworach często pojawiają się elementy archaicznego języka, powiedzenia czy spisywane przez niego przysłowia i inne mądrością ludowe, jakie miał okazję poznać podczas swoich licznych wędrówek po Słowiańszczyźnie. Pisząc beletrystykę szczególnie lubił wracać do swoich młodzieńczych lat, kiedy to jako listonosz poznawał łużycką codzienność i rzeczywistość.
To, co jeszcze wywiera duże wrażenie w jego życiorysie to fakt, że był multilingwistą i posługiwał się naręczem języków, aby bardziej kompleksowo zrozumieć całą Słowiańszczyznę podczas swych badań.
Mimo wielu zasług malarstwo Měrćina Nowaka-Njechorńskiego było chyba najbardziej docenionym elementem jego twórczości, co skutkowało licznymi wystawami w całej Europie na przestrzeni lat, między innymi w Lipsku, Pradze, Berlinie czy Paryżu.
Zmarł w podeszłym wieku 90 lat.
Mam nadzieję, że moja opowieść nie jest zbyt chaotyczna i że zainteresowałam Was niezwykłą osobą Měrćina. Mam wrażenie, że wszystkie osoby zajmujące się folklorem to postacie barwne i niejednoznaczne - dokładnie tak jak on. Mam nadzieję, że jeśli jednak znajdziecie gdzieś jego nazwisko - czy to na książce, artykule czy rycinie, to spojrzycie na nie przychylnym okiem i będą przyczynkiem do przyjrzenia się jego sztuce.

Bibliografia pomocnicza:
Młynik J., 1965. Polskie problemy w literalnym dziele Mercina Nowaka-Njechorńskeho mjez swětowymaj wójnomaj
Komunikaty Warmińsko-Mazurskie nr.1 s. 129-131
Komentarze
Prześlij komentarz