Słowniczek słowiański
Czyli ożywianie martwego języka
część trzynasta
Witam wszystkich w tę szarą niedzielę. Osoby, które nigdy nie spotkały się z formą słowniczka uczulam, że nie jest to słownik PWN. Serwuję Wam tu dawkę słów, rzadziej powiedzeń, które raczej wyszły już z użycia, albo mają źródło głównie w etnografii, a spotkałam się z nimi ostatnio w literaturze źródłowej i historycznej. Podaję Wam tłumaczenie wynikające konkretnie z kontekstu, w którym je znalazłam. Zdarza się również, że Wy podsyłacie mi słowa / wyrażenia używane przez Wasze rodziny, czy dziadków za co serdecznie Wam dziękuję. Poprzednie części oczywiście możecie znaleźć na blogu.
Zapraszam!
calizna - nieorana część pola
kreple - pączki
pir - uczta
zygi - długie iskry
powiedzenia:
blady jak zmora - napadnięty przez zmorę tracił siły witalne i stawał się blady i apatyczny
bodaj cię kołtun skręcił - przekleństwo rzucane m. in. na nieposłuszne dzieci
bodaj cię zimno trzęsło - przekleństwo, nawiązanie do uciążliwej choroby zwanej zimnicą
nawet ne buło komu popłakaty ny zawodyty na cmentarowi - pogardliwie o "cichym" pogrzebie
sowa na dachu kwili, ktoś pewnie umrze po chwili - sowę utożsamiano ze zwiastunem śmierci, ale też demonami; w ptaka zamieniać się lub posiadać jego cechy miała m. in. strzyga
wart czarnej kokoszy - oszalały / chory psychicznie
wygoń biedę oknem, wróci drzwiami - nawiązanie do demona słowiańskiego ciężkiego do pozbycia się
To wszystko na dzisiaj. Znacie jakieś powiedzenia lub słowa, których używa się w Waszej rodzinie lub zaskoczyli Was nimi Wasi dziadkowie? Zapraszam do dyskusji.
fot. Łukasz Wodziński - fotografie @lukaszwodzinski_fotografie

Komentarze
Prześlij komentarz