Wybrane pytania z mojej skrzynki cz. 17
Witajcie kochani! Kolejny lubiany cykl, którego nie było pewnie już z rok. Dziś chciałam przypomnieć się z cyklem pytań, z którymi się do mnie zwracacie. Czasami dzięki temu wypływają ciekawe tematy. Jak zawsze pytania są 4.
Zapraszam!
64. Czy są jakieś publikacje na zasadzie zapisów i rozmów ze świadkami historii? Coś w stylu opowieści przodków.
Oczywiście! Generalnie nie można niestety powiedzieć, że są to może "nowe" publikacje, ale tak.
Za pierwszego polskiego etnografa sama uważam Zoriana Dołęgę-Chodakowskiego żyjącego na przełomie XVIII i XIX wieku, ktoś inny mógłby powiedzieć, że był nim Jan Potocki, również jeden z pierwszych archeologów, choć częściej w "oficjalnym" nurcie stawia się na tym miejscu Oskara Kolberga. No ale do brzegu. Dla pierwszych ludoznawców - bo tak nazywano niegdyś etnografów - jedyną w sumie drogą badawczą były badania terenowe. Chodzili więc od chaty do chaty i spisywali przeróżne rzeczy. Od wierzeń synkretycznych, przez apokryfy i pieśni, po baśnie i gawędy. Taka osoba przekazująca opowieści nazywana jest dzisiaj "informatorem", a idealny przekaz posiada miejscowość i datę spisania relacji.
Książkami skonstruowanymi w ten sposób są często bestiariusze, legendarze, encyklopedie i słowniki etnograficzne. W mojej biblioteczce jedną z ciekawszych pozycji tego typu jest "Jak chłop u diabła pieniądze pożyczał. Polska demonologia ludowa w przekazach ustnych" w konwencji fabularnej. Mogliście ją wyrywkowo poznać w covidowym formacie Pijane Czytanie.
65. Moi dziadkowie odkładali trochę każdej potrawy na oddzielną miseczkę, a potem wystawiali na zewnątrz. Możesz wyjaśnić genezę?
Jasne! Można uprościć, iż demonologia niższa Słowian podzielona jest na dwie sfery - przychylną oraz nieprzychylną człowiekowi. Wiele bytów znajdowało się jednak gdzieś na granicy tychże, gdyż mitologia słowiańska odznacza się duchem dualizmu - aby świat funkcjonował, w równowadze mają znaleźć się moce dobra i zła. Obok demonów o raczej jednoznacznie negatywnym nacechowaniu istnieją więc demony o raczej jednoznacznie pozytywnym nacechowaniu. Pierwsze symbolizują dziką, nieokiełznaną i przede wszystkim niebezpieczną siłę natury, a drugie związane są z "oswojonym", bezpiecznym azylem. To duchy domowe utożsamiane często z naszymi przodkami. Duchy domowe pomagają w obejściu i troszczą się o dobrostan swojego rodu. Jak się o nich jednak zapomni - nienależycie ugości, lub nie wystawi miseczki mleka lub kaszy, mogą być złośliwe - rozrzucić, zbić sprzęty domowe, a nawet opuścić rodzinny dom.
Moim zdaniem Twoi dziadkowie doskonale dbali o swojego domowika, którego powinno mieć każde domostwo i tym samym dbali o pamięć o Przodkach. A może mieli inkluza, albo chowańca?
66. Jak Słowianie zapatrywali się na to, że ludzie stawiali naturę i zwierzęta ponad ludzi?
Nie do końca rozumiem pytanie. Że jak Słowianie zapatrywali się na ludzi, którzy stawiali zwierzęta i naturę nad wspólnotę? No nie najlepiej. Generalnie ta rzekoma słowiańska "miłość do przyrody" jest koszmarną nadinterpretacją, gdyż próbuje się ją czytać dzisiejszymi standardami. Jasne, ludzie kiedyś byli bliżej natury, ale wynikało to z wyglądu życia codziennego. Rytualizowano elementy prac i przedsięwzięć na powietrzu jeśli miało przynieść to wspólnocie wymierne korzyści, również elementy natury, ale wyłącznie wtedy, kiedy wierzono, że są miejscem zamieszkania bytu wyższego. Nasi przodkowie byli bardziej pragmatyczni niż się to może wydawać. Nie przeszkadzało to więc oczywiście w agresywnej gospodarce leśnej, polowaniu, łowieniu czy hodowli zwierząt.
Wracając do pytania. Ludzi którzy wychodzili poza ustalone społecznie schematy nazywano "głupimi", co jest częstym motywem baśni ludowych (co ciekawe "głupi" może być "bliżej natury", np. rozmawia ze zwierzętami, ale nie jest to zasada), lub wysyłano takie osoby do świątyń jako kapłanów, gdyż uważano, że posiadali element chaosu niezbędny do mediacji z bytami nadprzyrodzonymi.
67. Czy wiesz gdzie szukać informacji o początkach wampiryzmu i jak to jest z lunatykami?
Kompendium wiedzy o upiorach jest... "Upiór" Kozaka. Polecam też "W kręgu wampirów i wilkołaków" Baranowskiego. Jeśli widzisz niepokojące sygnały u siebie lub u kogoś bliskiego, radzę skonsultować się z lekarzem, może to początki porfirii. Jej objawami są m.in. bladość, światłowstęt i bąble na skórze przy kontakcie ze słońcem.
Lunatykowanie było często kojarzone z byciem zmorą (względnie upiorem), lub przez zmorę wywołane. Zmory to istoty półdemoniczne, często ludzie, których duch wychodził we śnie z ciała, aby naprzykrzać się sąsiadom, zwierzętom a nawet roślinom czy głazom. Demony z rzędu wampirycznych, choć częściej niż o wysysaniu soków życiowych podania mówią o nocnym duszeniu bądź "męczeniu".

Komentarze
Prześlij komentarz