Mieszko Potrzask - recenzja komiksu

 

Recenzja - Mieszko Potrzask

Hej kochani, co roku koło września-października spod pióra i rysika Przemka Świszcza - Graphosa wychodzi nowa część komiksowych zmagań Mieszka I z władzą, rodziną i licznymi wrogami. To już 7 część, którą mogę z Wami dzielić. Swój egzemplarz dostałam od samego Autora, więc dla mnie jest tym bardziej wyjątkowy. Recenzje poprzednich tomów oczywiście znajdziecie na blogu.
Zapraszam!

Ekipa komiksu jest malutka, tu nic się nie zmieniło poza tym, że chłopakom zaczął pomagać redaktor i korektor w osobie Jarosława Ejsymonta.
Siódma część komiksowej epopei Mieszko to Potrzask. Słowo, które nawiązuje do wielu wątków poruszanych na łamach zeszytu. Co tym razem dzieje się u księcia? Czym tym razem doświadczy go dola?
Mimo tego, że tym razem fabuła wydaje się na pozór stać w miejscu, wyjątkowo dużo się dzieje. Wieleci wchodzą na Pomorze. Okazuje się, że pierwsi na drodze najeźdźcy stają nie Polanie, a Pomorzanie. Lud wyjątkowo waleczny, który... zasila szeregi wroga na pognębienie Piasta.
Sam tom jednak mimo mocnego początku zwalnia przynajmniej na polu "międzynarodowym". Poznajemy za to urocze siostry Mieszka - Miłochnę i Nasławę. Oraz nowego demona. Gównołaka. Piasta z kolei prawie zjedzą myszy.
Wiem, że słyszeliście już to sześciokrotnie, ale coś o stylu Graphosa. Jak zwykle w komiksie znajdziecie piękne krajobrazy i wyjątkowy światłocień. To też już słyszeliście, ale ważnym atutem pozycji jest głęboki research kwestii historycznych - strojów, życia, realiów epoki itd., przy okazji nie tracąc ba oryginalności scenariusza.
Czego uczymy się z tego tomu? Że jeśli w gronie mężczyzn są kobiety, to faceci są zgubieni.

Czy polecam? Oczywiście. Pozwolę sobie napisać, że to jeden z najciekawszych i chyba najlepiej dopracowanych artystycznie tomów. Jeśli więc zainteresowały Was wymienione wątki - nie wahajcie się.

 Rok wydania: 2025

Cena okładkowa: 66,00



Komentarze