Słowniczek słowiański
Czyli ożywianie martwego języka
część dwunasta
Witam wszystkich w tę śnieżną niedzielę. Osoby, które nigdy nie spotkały się z formą uczulam, że nie jest to słownik PWN. Serwuję Wam tu dawkę słów, rzadziej powiedzeń, które raczej wyszły już z użycia, albo mają źródło głównie w etnografii, a spotkałam się z nimi ostatnio w literaturze źródłowej i historycznej. Podaję Wam tłumaczenie wynikające konkretnie z kontekstu, w którym je znalazłam. Zdarza się również, że Wy podsyłacie mi słowa / wyrażenia używane przez Wasze rodziny, czy dziadków za co serdecznie Wam dziękuję. Poprzednie części oczywiście możecie znaleźć na blogu.
Zapraszam!
co by cię pchły zerzarły - przekleństwo sprowadzające uciążliwą plagę na oponenta
niy lyj sie żurym - nie udawaj głupka
na każdym weselu swat, na każdym grobie dziad - być może system celebracyjny; w tym wypadku swat i dziad mogą oznaczać tytuły kapłańskie; prostszym wytłumaczeniem jest jednak oczywistość. Wesele nie mogło obyć się bez swata, a celebracja Dziadów na grobach odbywała się poprzez wiarę, że to miejsce dosłownego pobytu dusz bliskich zmarłych; powiedzenie miałoby więc oznaczać coś oczywistego, powszechnie znanego
bodaj trzysta diabłów zjadł - przekleństwo
diabła zjadł, drugi mu znikł - o nieprzyjemnej osobie
nadął się jakby sto diabłów zjadł / złapał diabła zębami - powiedzenie dowodzące, że choroby są spowodowane działaniem sił demonicznych
pluń na marę - powiedzenie mające początek w przesądzie, że spluwanie może odegnać "złe"
męczy jak zmora - o dotkliwych cierpieniach, jakich można było oczekiwać po siłach demonicznych
To wszystko na dzisiaj. Znacie jakieś powiedzenia lub słowa, których używa się w Waszej rodzinie lub zaskoczyli Was nimi Wasi dziadkowie? Zapraszam do dyskusji.

Komentarze
Prześlij komentarz